SPORT, WYWIADY, POLONIA

Euro 2012: Na ofsajdzie, czyli trochę z boku


Wspomnienia Telicha

Trzej przyjaciele z boiska: Papatomski, Telich i Liber (z prawej)
Po meczu z Grecją maszerując Mostem Poniatowskim natknęliśmy się na byłego gracza polskich młodzieżówek, Lecha Poznań, Arki Gdynia i dwóch Polonii (Bytom i Warszawa) Błażeja Telichowskiego. Obrońca Górnika Zabrze podzielał nasze rozczarowanie i wyrażał ubolewanie nad niemocą, która ogarnęła polskiego szkoleniowca Franciszka Smudę (nie wykonał on żadnych ofensywnych zmian, mimo iż do zejścia nadawali się niemal wszyscy nasi reprezentanci). Telichowski przyjechał na mecz w towarzystwie szwagra, Krzysztofa Strugarka, który również ma na koncie występy z orzełkiem na piersi. Razem z Jarosławem Fojutem był nawet podstawowym stoperem Polski podczas Mistrzostw Świata U-20 w Kanadzie w 2007. Obecnie Strugarek już nie kopie piłki z powodu wady słuchu.

Obaj panowie przybyli do Warszawy z Poznania autem. "Jechaliśmy świeżo otwartą A2." - przyznał Telichowski - "Nie mogłem w to uwierzyć, ale zajęło nam to 2h. I to z postojem w McDonaldzie!"


Telichowski opowiadał także o przedmeczowym incydencie z jakim się zetknął wchodząc na stadion. W pewnym momencie tuż przed nim pojawił sie tłum półnagich, długowłosych dziewczyn oblewających wszystkich wokoło pianą z... gaśnicy i krzyczących wniebogłosy "Fak Ze Jewro! Fak Ze Jewro". To oczywiście grupa ukraińskich feministek, która postanowiła w ten właśnie sposób podzielić się swoimi spostrzeżeniani na temat Mistrzostw Europy z opinią publiczną. Telichowski nie chciał nam zdradzić czy asystował służbom porządkowym w przywróceniu spokoju. Dziewczyny w stroju topless ponoć były bardzo ponętne.

M jak Mecz

Mecz Rosja - Czechy oglądaliśmy w klubie Champions w stołecznym Mariottcie na zamkniętej imprezie Pumy Polska. Dostaliśmy się tam dzięki szerokim jak stół plecom Libera, który od jakiegoś czasu współpracuje z tą sportową marką. Wewnątrz znajdowało się kilka znanych osób, m.in. aktor z "M jak Miłość" Przemysław Cypryański, który był równie przygnębiony niepowodzeniem w meczu z Grecją i zdradził nam, że stawiał "na zwycięstwo naszych 2:1".

Trzeba tu zaznaczyć, że pan Marcin nie jest futbolowym laikiem. Od jakiegoś czasu występuje w prowadzonej przez Tomasza Iwana Reprezentacji Artystów Polskich, która w miarę potrzeb rozgrywa charytatywne mecze w całej Polsce, a ostatnio wystąpił nawet na Stadionie Narodowym podczas meczu Polska - Ukraina celebrytów. Jego partnerami w drużynie był m.in. Mariusz Czerkawski, który po cudownym podaniu od Libera objechał ukraińskiego golkipera i strzelił jedynego gola dla naszych. Ostatecznie nasi przegrali 1:3.

Krajowi z New Jersey

Po imprezie Pumy udaliśmy się na Nowy Świat, gdzie spotkaliśmy się z ekipą kibiców z New Jersey. Marcin Pokrzywa, Marcin Pisarczyk, Maciej Szyller, Piotr Wałęga i Krzysztof Jasiak przylecieli dopingować naszych po zakupieniu biletów na craigslist.com. "Siedzieliśmy w sektorze zajmowanym przez kibiców greckich." - powiedział Maciek - "Ale wszystko było w najlepszym porządku, obie nacje dopingowały swoich w kulturalny sposób."

Wraz z nimi do Polski przyleciała słynna już biało-czerwona flaga z dumnym napisem "KRAJOWI NEW JERSEY". Baner, który towarzyszył nam również podczas Euro 2008 w Austrii (wywieszany był na meczach z Niemcami w Klagenfurcie i Austrią w Wiedniu) tutaj też robił furorę. Kiedy rozpostarliśmy go centralnie przed Pałacem Prezydenckim z miejsca zrobiło się zbiegowisko. Zaczęliśmy śpiewać i skandować "Polska, Biało-Czerwoni" i po chwili dołączyły się do nas pozostałe grupy kibiców oraz siedzący w ogródkach piwnych rodacy. Po chwili zatrzymała się koło nas dziewczyna jadąca na rowerze, wyciągnęła spod pazuchy trąbkę i zaczęła pięknie przygrywać "Koko, Koko Euro Spoko". Oczywiście nie omieszkaliśmy wspomóc jej gromkim śpiewem.

Święto futbolu w centrum Warszawy, Hiszpanie nie wierzą w swoich

Kilka godzin po "marszu milczenia" atmosfera na warszawskiej starówce i w centrum powróciła do normy. W Fan Zone na koncercie Afromental bawiło się tysiące ludzi a pozostali kibice oblegali bary i piwiarnie. Bursztynowy płyn lał się strumieniami i - jak to często bywa - rozwiązywał języki. W wielu miejscach widać było nie tylko fanów naszej reprezentacji, ale i Hiszpanów, którzy zatrzymali się w Warszawie w drodze na mecz "La Furia Roja" z Włochami w Gdańsku. O dziwo sympatycy najlepszej drużyny Starego Kontynentu sprzed 4 lat byli pełni obaw. "Mamy problemy, bo nie zagrają ani Puyol ani Villa." - powiedział Carlos z Sewilli - "Będzie ciężko obronić tytuł, bo po zdobyciu Mistrzostwa Europy i Świata brakuje nam też motywacji." - dodał Juan z Albacete. Jak się okazało dzień później ich obawy nie były bezpodstawne, bo ich pupile w meczu otwarcia zaledwie zremisowali z Włochami 1:1.

Portugalczycy lubią brąz

Ten wpis nie ma nic wspólnego z faktem, że wielu fachowców przed rozpoczęciem turnieju typowało Portugalię do zdobycia brązowego medalu na tych mistrzostwach. Tu chodzi o coś, a raczej o kogoś zupełnie innego...

W drodze na nasze miejsce spoczynku skorzystaliśmy z usług taksówkarza, który raz jeszcze przewiózł nas tuż obok areny, na której zmierzyły się ekipy Polski i Grecji. Myślałem, że ten wcześniej kipiący od emocji wulkan będzie już zastygnięty, ale czekało mnie kolejne miłe rozczarowanie. Moim oczom ukazał się piękny widok stadionu w jego nocnej koszuli: tysiącach lampek i podświetleń umieszczonych tuż u podnóża oraz przy prowadzących na stadion schodach. Cudowna gra świateł skierowanych na biało-czerwoną fasadę sprawiała wrażenie, że na stadionie w dalszym ciągu tętni życie. Ciekawe tylko jakie jest zużycie energetyczne takiego kolosa podczas jednej nocy i na czyj koszt wysyłany jest rachunek?

Pan taksówkarz - mimo późnej pory - był wyjątkowo rozmowny. Opowiadał nam o kursach, które robił już dziś z kibicami. "Najlepiej wspominam Portugalczyków, których interesował tylko jeden kierunek." - przyznał z rozbrajającym uśmiechem - "Chcieli jak najszybciej znaleźć się w miejscach dla dżentelmenów, czyli go-go barach, gdzie tańczą opalone na brąz, skąpo odziane dziewczyny."

Teraz już wiemy, dlaczego Portugalczycy lubią ten kolor. Swoją drogą to ciekawe czy ci spragnieni mocnych doznań turyści użyli Euro jako przykrywki do swoich eskapad? "Kochanie, jadę na Mistrzostwa Europy do Polski. To nic, że nie mam jeszcze biletu. Z pewnością znajdę coś na miejscu." - trzeba przyznać, że to brzmi całkiem prawdopodobnie.

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.