SPORT, WYWIADY, POLONIA

Bohaterski Przyjaciel Szkoły w Bridgeport

Zarząd szkoły z bohaterskim księdzem.
Spotkaliście kiedyś w życiu prawdziwego herosa? Nie takiego z kreskówek czy hollywoodzkich produkcji, tylko normalnego, z krwi i kości? W ubiegłą niedzielę taki bohater - ojciec Łucjan Królikowski - zawitał w kościele Św. Michała Archanioła w Bridgeport. Tam, w uznaniu wybitnych zasług, dzieci ze Szkoły Kultury i Języka Polskiego im. bł. Jana Pawła II nadały Mu tytuł Przyjaciela Szkoły.

Ojciec Łucjan urodził się 7 września 1919 w Nowym Kramsku (lubuskie). Jako 19-latek wstąpił do zakonu franciszkanów i rozpoczął studia filozoficzne we Lwowie. Wkrótce w Niepokalanowie miał okazję osobiście poznać inną bohaterską postać - ojca Maksymiliana Marię Kolbe, od którego nauczył się kochać bliźniego. Rok po wybuchu II Wojny Światowej został zesłany na Syberię, a po amnestii wraz z Wojskiem Polskim dotarł na Bliski Wschód, gdzie był m.in. kapelanem w Armii Generała Andersa.

Kościół wypełniony był po brzegi.
Po zakończeniu wojny pracował w obozie uchodźców w Tengeru w Tanzanii. Tam zetknął się z losem sybirackich sierot, które nie chciały dobrowolnie wracać do komunistycznej Polski. W 1949 w obawie o ich bezpieczeństwo o. Łucjan w brawurowy sposób zabrał 150 dzieci do Kanady, gdzie pozostały one pod jego kuratelą do osiągnięcia pełnoletności.

Obecnie o. Łucjan, który w 2007 został odznaczony przez Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, przebywa w klasztorze Św. Stanisława w Chicopee w stanie Massachusetts. To właśnie stamtąd przyjechał w niedzielne przedpołudnie do Bridgeport.

Pierwotnym celem jego wizyty miało być wręczenie Orderu Uśmiechu, który - na ubiegłoroczny wniosek dzieci ze szkoły - został przyznany ojcu 26 października 2012 roku podczas zgromadzenia Kapituły. Od tamtej pory zarząd instytucji czynił starania, aby ceremonia miała miejsce właśnie w Bridgeport, ale okazało się, że sprowadzenie Orderu do USA nie jest takie proste. W związku z tym przedstawiciele szkoły postanowili, że 13 stycznia uhonorują osobę o. Łucjana we własnym zakresie.

Moment wręczenia wyróżnienia.
Uroczysty moment nastąpił w trakcie mszy świętej koncelebrowanej przez kapłana z Chicopee, który podczas kazania humorystycznie opowiadał o żartach i poczuciu humoru pochodzących od samego Pana Boga. Po zakończeniu eucharystii niżej podpisany przedstawił wiernym krótką laudację dotyczącą o. Łucjana i ze wzruszeniem ogłosił przyznanie Mu tytułu Przyjaciela Szkoły. W tym samym czasie prowadzeni przez. p. Dyr. Izabelę Pardo-Małecką uczniowie ceremonialnie przeszli nawą główną w kierunku ołtarza przy akompaniamencie poruszających dźwięków Marszu Sybiraków. Po chwili bohaterskiemu franciszkaninowi wręczono wiązankę kwiatów, pamiątkową tablicę i... kieliszek soku z cytryny, który miał stanowić namiastkę uroczystości związanych z wręczeniem Orderu Uśmiechu. Mimo wyraźnego wzruszenia o. Łucjan wychylił napój jednym duszkiem po czym zrobił to, co potrafi najlepiej: pobłogosławił wszystkie dzieci.

Aniołki zaśpiewały o. Łucjanowi w Jasełkach.
Po części sakralnej honorowy gość udał się do sali pod kościołem, aby obejrzeć świąteczne Jasełka, w których udział wzięli uczniowie szkoły. W sali można było także podziwiać galerię zdjęć przygotowaną przez p. Monikę Satur-Szydłowski, nauczycielkę, której klasa w ub. roku napisała list do Kapituły wnioskujący o przyznanie o. Łucjanowi Orderu. Czarnobiałe i kolorowe fotografie przedstawiały sceny z życia 945-tego Kawalera Orderu Uśmiechu: od jego doświadczeń w Azji i Afryce, po ubiegłoroczne, tradycyjne spotkanie sierot z ich ukochanym ojcem. Co ciekawe wiele z tych zdjęć o. Łucjan widział po raz pierwszy. Oglądał je z wyraźnym zainteresowaniem, a ofertę otrzymania wybranych ujęć w prezencie przyjął z ogromną radością.

Krojenie tortu w towarzystwie dzieci.
Równie wielką frajdę sprawiło o. Łucjanowi ceremonialne krojenie pysznego tortu z wizerunkiem Orderu Uśmiechu, który wwiozła na salę p. Prezes Edyta Kułak. Nie zabrakło też toastu i chóralnego odśpiewania "Dwustu Lat", bo wszyscy zgodnie przyznali, że 100 lat życia to stanowczo za mało jak dla bohatera. W pewnym momencie krzesło z sympatycznym duchownym spontanicznie powędrowało w górę, co wywołało u sędziwego ojca napierw falę lekkiego strachu, a potem kolejny przypływ nieukrywanej radości. Jak podkreślił jeden z dźwigających o. Michał Socha - franciszkanin z parafii Św. Michała Archanioła przy której działa szkoła - "Nie był to żaden ciężar, bo święty człowiek waży tyle co piórko."

Niech nam żyje 200 lat!
Dzień, w którym o. Łucjan został pierwszym w historii instytucji Przyjacielem Szkoły dobiegał końca. Był pełen radości, wzruszeń i osobistej zadumy. Każdy z nas był jednocześnie dumny z faktu, że mogliśmy uhonorować tak wspaniałą osobistość, ale i zdawał sobie sprawę, jakie mile świetlne dzielą Jego życiowe osiągnięcia od naszych. Można z powodzeniem zaryzykować stwierdzenie, że cała społeczność szkolna w przeciągu swojego istnienia nie będzie w stanie zrobić tyle, ile uczynił jeden, kochany, wspaniały i bohaterski franciszkanin.

Tomek Moczerniuk
Zdjęcia: Monika Satur-Szydłowski

___________________________________________________________

Laudacja:

Pamiątka z nadania tytułu Przyjaciela Szkoły.
Projekt: Tomek Moczerniuk
"Wiele jest odznaczeń, nagród i wyróżnień, ale zdecydowanie najsłoneczniejszym z nich jest Order Uśmiechu. To pierwsza realizacja testamentu wielkiego Polaka Janusza Korczaka, który apelował o podmiotowe traktowanie dzieci. 45 lat temu postanowiono dać im głos i pozwolono na ocenianie dorosłych. Właśnie dlatego to nadawane dorosłym przez dzieci za okazane im serce, przyjaźń i cierpliwość odznaczenie jest unikalne na całym świecie.

Do grona Kawalerów Orderu Usmiechu przyjęto do tej pory 945 osób z całego świata m.in: Jana Pawła II, Dalajlamę, Matkę Teresę z Kalkuty, Królową Szwecji Sylwię, Janinę Ochojską, Marka Kotańskiego, prof. Zbigniewa Religę czy Irenę Sendlerową. Dziś wśród nas jest wspaniała, bohaterska, cudowna osoba, która 26 października dołączyła do tego szacownego grona.

Rok temu pierwszoklasiści z naszej szkoły pod okiem p. Moniki Satur-Szydłowski napisały do Kapituły Orderu list z prośbą o przyjęcie tej osoby do grona Kawalerów. Na pozytywną odpowiedź czekaliśmy do jesieni ubiegłego roku. Nasza radość była nieopisana i od tamtego momentu staraliśmy się ściągnąć Order tutaj, gdzie - tak jak mówił nasz Papież - wszystko się zaczęło. Pragnęliśmy, aby drogi zarówno Orderu jak i Kawalera zeszły się tu dziś ze sobą. Niestety Order z różnych przyczyn jest jeszcze w drodze, ale my bardzo cieszmy się z obecności Kawalera.
O. Łucjan w towarzystwie swoich dzieci - foto. TM

Jest to człowiek wybitnie inteligentny o czym świadczą książki jego autorstwa m.in.: o losach Polskich dzieci zesłanych na Syberię i do Afryki podczas II wojny światowej. To osoba bardzo uduchowiona: franciszkanin, który uczył się miłości do bliźniego od samego Maksymiliana Marii Kolbe i przyjaciel Matki Boskiej. To osoba skromna, pomocna, szlachetna, która wsławiła się uratowaniem 150 dzieci od powrotu do komunistycznej Polski. To człowiek, który w uznaniu swoich zasług otrzymuje dziś pierwszy w historii tytuł Przyjaciela Szkoły Kultury i Języka Polskiego im. bł. Jana Pawła II w Bridgeport: ojciec Łucjan Królikowski!"

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.