Bobcek skuteczny, ale czy da Lechii utrzymanie?
Tegoroczny sezon PKO BP Ekstraklasy jest szalenie ciekawy pod wieloma względami. Na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek 2025/26 wciąż nie znamy kompletu spadkowiczów, w dalszym jest kilku kandydatów do mistrzostwa oraz występów w europejskich pucharach. Szalenie ciasno jest także w klasyfikacji najlepszych strzelców. I właśnie tam może na koniec dojść do sytuacji bez precedensu: zespołowi mającemu w swoich szeregach króla strzelców może zabraknąć punktów potrzebnych do utrzymania się na najwyższym poziomie.
Lechia Gdańsk ma w tym sezonie najwięcej strzelonych bramek w Ekstraklasie. Spora w tym zasługa Tomasa Bobcka, który na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek ma na koncie 17 trafień. Reprezentant Słowacji prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych piłkarzy wraz z Karolem Czubakiem z Motoru Lublin.
Niestety dla piłkarzy oraz sympatyków klubu z Trójmiasta snajperskie umiejętności nie przełożyły się na miejsce klubu w tabeli. Po 32. kolejkach Lechia zajmuje 16. pozycję, która - na dzień dzisiejszy - oznacza spadek do 1. ligi. Gdyby do tego doszło byłby to pierwszy raz kiedy tytuł Króla Strzelców trafił w ręce zawodnika z drużyny, która nie potrafi utrzymać się w Ekstraklasie.
W całej historii ligi tylko dwukrotnie zaistniała podobna - choć nie do końca - sytuacja. W 1929 Rochus Nastula zdobył dla Czarnych Lwów aż 25 bramek, a ekipa z terenów dzisiejszej Ukrainy uplasowała się na 11. miejscu z przewagą zaledwie jednego oczka nad spadającymi do klasy A 1.FC Katowice i Klubem Turystów Łódź. Podobnie było w sezonie 1999/2000 kiedy Adam Kompała strzelił 18 goli dla Górnika Zabrze, który zajął 14. miejsce z czteropunktową przewagą nad spadającymi z Ekstraklasy ŁKS Łódź i Lechem Poznań.
Z drugiej strony w aż 39. przypadkach najlepszy snajper reprezentował barwy zespołu, który na koniec wywalczył tytuł Mistrza Polski (poniżej zaznaczone na zielono). Co ciekawe dwukrotnie tytuł Króla Strzelców podzieliło między sobą dwóch piłkarzy z tej samej, mistrzowskiej ekipy: w 1926 byli to Józef Garbień i Wacław Kuchar z Pogoni Lwów (obaj zdobyli po 11 goli), a w 1936 Teodor Peterek i Ernest Wilimowski z Ruchu Hajduki Wielkie (18 trafień).
Dosyć spore jest grono zawodników, którzy wywalczyli dublet koron (mistrza i strzelców) w jednym sezonie Ekstraklasy więcej niż raz. Liderami są Wilimowski i Tomasz Frankowski (Wisła Kraków), którzy na koniec sezonu moglli aż trzykrotnie świętować podwójnie. Warto jednak zauważyć, że tylko "Łowca Bramek" uczynił to samodzielnie, bo - o czym już wspomniałem - Wilimowski w 1936 dzielił najwyższy stopień podium z Peterkiem. O jeden sezon gorsi są: Kuchar, Henryk Reyman (Wisła Kraków), Peterek, Gerard Cieślik (Unia Chorzów), Henryk Kempny (jako jedyny dla dwóch klubów: Ogniwo/Polonia Bytom i Legia Warszawa), Ernest Pohl (Górnik Zabrze) Włodzimierz Lubański (Górnik Zabrze), Jerzy Podbrożny (Lech Poznań), Maciej Żurawski (Wisła Kraków) oraz Paweł Brożek (Wisła Kraków).
Wśród piłkarzy, którzy kończyli sezon w glorii mistrza i najlepszego snajpera jeden raz jest oczywiście także Robert Lewandowski. Legendarny reprezentant Polski w sezonie 2009/10 strzelił dla Lecha Poznań 18 bramek.
* korzystałem z serwisu 90minut.pl oraz wikipedii



Leave a Comment