SPORT, WYWIADY, POLONIA

Tenis: US Open: Linette: Utrudniłam sobie dziś życie

Magda Linette serwuje podczas meczu z Pliskovą. Foto: Tomasz Moczerniuk
Magda Linette za burtą US Open. Poznanianka rozegrała niezłe spotkanie, ale musiała uznać wyższość Karoliny Pliskovej 2:6 6:4 6:7(8:10). " Mogłam dziś zagrać mądrzej przy kilku piłkach, ale zamiast tego utrudniłam sobie życie." - wyznała rozczarowana Polka.

Foto z autorem zdjęcia. 
Foto: Tomasz Moczerniuk
Nie udało się Magdzie Linette dojść przynajmniej do drugiej rundy w każdym tegorocznym turnieju Wielkiego Szlema. Wcześniej 30-letnia Poznanianka przebrnęła pierwszą przeszkodę podczas Australian Open (wygrana z Anastasiją Sevastovą z Łotwy), French Open (triumf nad Tunezyjką Ons Jabeur) i Wimbledonu (wiktoria z Fernandą Contreras Gomez z Meksyku). Tym razem na jej drodze stanęła doświadczona Karolina Pliskova z Czech, która w US Open jest rozstawiona z nr 22. Mimo iż ranking faworyzował rywalkę Polka nie czuła przed nią respektu. "Z moim zdrowiem jest wreszcie dużo lepiej. Od ostatnich turniejów na mączce i trawie jestem w pełni zdrowa. Trenuję na pełnych obrotach i moje ostatnie mecze pokazują, że potrafię grać na wysokim poziomie. Brakuje mi naprawdę mało, żeby je podomykać, poprzepychać na swoją korzyść." - mówiła Linette.

Mecz na korcie nr 6 rozpoczął się o 11 rano czasu nowojorskiego, czyli o tej samej porze co Igi Świątek z Jasmine Paolini. Pierwszego seta wygrała Pliskova, która dwa razy zdołała przełamać Polkę. "Mogłam w tym okresie zagrać trochę mądrzej jak wiedziałam, że gram pod wiatr. Karolina spychała mnie wówczas do defensywy. Trudno było mi wygrywać te gemy kiedy grałam pod wiatr." - zdradziła 30-latka.

W drugim secie obie zawodniczki szły łeb w łeb aż do dziesiątego gema, gdzie Pliskova nie zdołała obronić swojego serwisu dzięki czemu Polka odrobiła straty. "Generalnie mam wrażenie, że od drugiego seta zaczęłam grać jak powinnam i przez większość tego seta i część trzeciego kontrolowałam to, co się działo na korcie." - powiedziała reprezentantka Polski.

Trzeci set miał szalenie dramatyczny przebieg. Linette błyskawicznie objęła prowadzenie 4:1, ale potem przegrała pięć z sześciu kolejnych gemów. "Żałuję gema przy 4:2. Powinnam zagrać go trochę mądrzej, bo Karolina grała wtedy z wiatrem i powinnam grać trochę odważniej pierwszymi serwisami. " - wyznała zawodniczka z Polski, która mimo stanu 5:6 0:30 odrobiła straty i doprowadziła do tie-breaka.

Tam emocje się nie skończyły, bo Polka przegrywała w nim aż 2:7, ale zdobyła sześć kolejnych punktów i była dwa oczka od wygranej. Niestety nie wykorzystała żadnej ze swoich dwóch akcji serwisowych, co z kolei jednorazowo udało się Czeszce, która ostatecznie wygrała 10:8. "Bardzo żałuję tej końcówki. Przy 1:6 czułam złość, bo wiedziałam, że utrudniłam sobie życie. Starałam się odepchnąć od siebie te myśli i skupić na każdej następnej piłce. I to mi się udało. Byłam w całkiem fajnej pozycji. Ale potem zagrałam trochę zbyt defensywnie przy kolejnych dwóch piłkach i to zadecydowało o mojej porażce." - podsumowała Linette.

Tę szalenie emocjonującą końcówkę oglądał komplet widzów, z których część dotarła na kort z lekkim opóźnieniem: dopiero po zakończeniu zmagań Świątek i Paolini. Atmosfera była równie energiczna jak i gra na korcie, co podobało się Linette. "Pod koniec meczu na trybuny przyszło naprawdę dużo osób. Jestem wdzięczna polskim kibicom za doping. To było naprawdę miłe." - wyznała Polka.

Mimo porażki już w pierwszej rundzie Poznanianka stara się teraz myśleć tylko o pozytywach. Wie, że gra dobrze i jest na dobrej drodze, żeby to zaczęło przekładać się na ranking, co jest o tyle istotne, że według niej nie ugrała w tym roku tyle punktów ile sobie założyła. Będzie więc kontynuować sezon w grze pojedynczej, ale najpierw przyjdzie jej stanąć w szranki w turnieju deblowym US Open, gdzie jej partnerką jest Aleksandra Krunic z Serbii. "Gramy z Alex bardzo dobrze i mamy szansę tak naprawdę wygrać z każdym. W poprzednim tygodniu grałyśmy nieźle, ale niestety mecz troszkę wymknął nam się spod kontroli. Cieszę się, że przynajmniej został mi tu debel i postaram się w nim odkuć." - zakończyła Linette.

Z Nowego Jorku dla PAP, Tomasz Moczerniuk

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.