SPORT, WYWIADY, POLONIA

Tenis: WTA w Indian Wells: Świątek: Dużo jest możliwe, jeśli się w siebie wierzy

W finale BNP Paribas Open w Indian Wells Iga Świątek pokonała Marię Sakkari z Grecji 6:4 6:1 i sięgnęła po swój piąty tytuł WTA w karierze. Dzięki temu Polka od poniedziałku plasuje się na drugiej pozycji w rankingu najlepszych tenisistek. "Teraz bycie pierwszą na świecie wydaje się bardziej realne." - wyznała uszczęśliwiona 20-latka.

Jedenasty mecz i jedenaste zwycięstwo - taką kapitalną passę ma obecnie 20-letnia tenisistka z Raszyna Iga Świątek. W niedzielny wieczór Polka w finale BNP Paribas Open w Indian Wells mierzyła się z Marią Sakkari z Grecji. Przed spotkaniem rozstawiona z nr 3 zawodniczka podkreślała, że to będzie wymagający mecz, bo obie zawodniczki znają swój styl gry. Dla Świątek i Sakkari było to bowiem już piąte bezpośrednie starcie i Polka, która dotychczas przegrała trzy mecze - miała nadzieję, na powtórkę z Dohy, gdzie pokonała Greczynkę w półfinale Qatar Open 6:4 6:3.

Finał Indian Wells kobiet rozpoczął się o 13:00 czasu miejscowego. Pogoda była słoneczna, ale bardzo mocno wiało, co nie pomagało zarówno Świątek jak i Sakkari w uzyskaniu przewagi przy swoim serwisie. W pierwszym secie oglądaliśmy po pięć podwójnych błędów serwisowych i aż siedem przełamań. "Wszyscy widzieli, że dziś wiało. Na początku żadna z nas nie radziła sobie dobrze w tych warunkach. Ale nie będę się usprawiedliwiać wiatrem, bo pogoda była taka sama dla mnie i dla Igi." - podsumowała turniejowa "szóstka" Sakkari.

Szybciej do kapryśnej aury dostosowała się Świątek, która wygrała pierwszego seta 6:4. W drugim tenisistka z Polski zagrała równie mądrze i konsekwentnie. W rezultacie także rozstrzygnęła go na swoją korzyść 6:1. To wszystko sprawiło, że podopieczna Tomasza Wiktorowskiego wygrała swój piąty turniej WTA w karierze i zgarnęła pokaźną sumę 1.2 mln dol. "Nie mogę opisać wszystkiego co czuję, bo wydarzyło się sporo. Przez ostatnie kilka dni byłam mocno zestresowana i cieszę się, że udało mi się wypracować to wszystko przy tym stresie. Cieszę się też ze wsparcia jakie mam, bo myślę, że bez mojego teamu nie poszłoby to tak płynnie." - zdradziła Świątek.

Wygrana w Indian Wells sprawi także, że raszynianka w poniedziałek wyrównała najlepsze osiągniecie w karierze Agnieszki Radwańskiej i jest drugą rakietą świata. Krakowianka na tę pozycję wdrapała się w lipcu 2012 w wieku 23 lat. Świątek jest trzy lata młodsza. „Wyrównałam ten rekord, który ma Agnieszka, dzięki czemu bycie pierwszą na świecie wydaje się teraz realne. Wcześniej tego nie czułam.”

Na chwilę obecną Polka ogląda plecy już tylko Ashleigh Barty z Australii, która nie startuje wiosną w USA, bo odpoczywa po wygraniu Australian Open. „Jeśli chodzi o rywalizację o pierwsze miejsce to droga do niej jest długa i bez wątpienia dużo pracy przede mną. Ash Barty jest silna mentalnie. Oswoiła się z tym miejscem, dlatego startujemy obecnie z innych pozycji. Ale ostatnie tygodnie pokazują, że bardzo dużo jest możliwe, jeśli się w siebie wierzy, więc będę wierzyła w siebie.” - podkreśliła Świątek.

Teraz Świątek leci do Miami, gdzie w najbliższy weekend rozpocznie się kolejny turniej rangi Masters 1000. Po drodze chce trochę odpocząć i… poświętować drugą kolejną wygraną w tourze WTA. „Jestem z siebie ogromnie dumna i dziś przez cały dzień będę się cieszyć. I jutro prawdopodobnie też. Ale zaraz na horyzoncie jest Miami. Spróbuję odpocząć i dostosować się do warunków, które tam będą zupełnie inne.”

Jak to zwykle u niej bywa Świątek nie chciała prorokować, co ją czeka na Florydzie. Rok temu jej przygoda z Miami Open zakończyła się na drugiej rundzie. Po pokonaniu w pierwszej Barbory Krejcikovej z Czech, za burtę wyrzuciła ją mocno uderzająca Chorwatka Ana Konjuh. „Jeszcze nigdy nie byłam w takiej sytuacji, że jadę na turniej z takim ‚streakiem’ zwycięstw. Pozostawię sobie więc trochę miejsca, na to, żeby nauczyć się właśnie jak to jest być w takiej pozycji.” - zakończyła Polka.

- z USA dla PAP, Tomasz Moczerniuk

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.