Tenis: Miami Open: czy Hurkacz obroni tytuł?
Sunshine Double - tak nazywają się potocznie dwa tenisowe turnieje rangi Masters 1000, które rozgrywane są w drugiej połowie marca i na początku kwietnia w USA. Tegoroczna edycja jednego z nich - BNP Paribas Open w kalifornijskim Indian Wells - zakończyła się w ubiegłą niedzielę, a już we wtorek rozpoczyna się rywalizacja w Miami Open na Florydzie. Główna nagroda za triumf w singlu - 1.24 mln dol - przyprawia o zawrót głowy i sprawia, że znowu będziemy trzymać kciuki za broniącego tytułu sprzed roku Huberta Hurkacza i najlepszą w tym roku w Indian Wells Igę Świątek.
Miami Open presented by Itau - taką nazwę nosi drugi, wczesno-wiosenny i prestiżowy turniej tenisowy, który odbywa się na południu Stanów Zjednoczonych. W tegorocznej edycji, która rozpocznie się 22 marca, a zakończy 3 kwietnia, znów weźmie udział cała plejada najlepszych specjalistów i specjalistek od tenisa na świecie. Większość z nich przeniesie się do Sunshine State z Kalifornii, gdzie do niedzieli toczyła się rywalizacja w BNP Paribas w Indian Wells.
Turniej w Miami, którego finał zostanie rozegrany na Hard Rock Stadium - obiekcie, na którym jesienią grają futboliści Miami Dolphins - ma kilka podobieństw do Indian Wells jeśli chodzi o warunki. Powierzchnia jest równie wolna i należy także spodziewać się wiatru i ciepłej temperatury. Do tego jeszcze dojdzie wilgotność powietrza spowodowana bliskością oceanu: w linii prostej ze stadionu do Golden Beach jest około 15 km.
Niemal regułą jest też to, że Miami Open jest szansą dla zawodników i zawodniczek na odkucie się za niepowodzenia w Indian Wells. Rzadko kiedy bowiem triumfator z Kalifornii sięgnął potem po zwycięstwo w Miami. Wyjątkiem jest tutaj Novak Djoković, który dokonał tego czterokrotnie, lub Steffi Graf, której ta sztuka udała się dwa razy.
Wśród mężczyzn tytułu broni Hubert Hurkacz, który rok temu sięgnął po swój pierwszy triumf w turnieju tej rangi pokonując w finale Jannika Sinnera 7:6(4) 6:4. Wrocławianin, który pod nieobecność Rogera Federera (leczy operowane kolano), Rafaela Nadala (odpoczywa przed sezonem na mączce) i Djokovicia (nie może przekroczyć granicy USA ze względu na obostrzenia COVIDowe) został rozstawiony z nr 8 i trafił do pierwszej, bardzo wymagającej ćwiartki. Oprócz młodych i utalentowanych Denisa Shapovalova (nr 12) z Kanady i Jasona Brooksby z USA Polak może także trafić na Andy Murray'a (otrzymał dziką kartę), Kamila Majchrzaka (czeka go mecz z Sebastianem Baezem z Argentyny) czy wreszcie głównego faworyta do zwycięstwa i turniejową jedynkę Daniła Miedwiediewa.
Oprócz Rosjanina w gronie typowanych do wygranej tenisistów znaleźli się: 18-letni Carlos Alcaraz z Hiszpanii (przegrał półfinał Indian Wells z Nadalem), Włoch Matteo Berrettini, Stefanos Tsitsipas z Grecji i Alexander Zverev z Niemiec. Liczyć się mogą też Felix Auger-Aliassime z Kanady i sensacyjny triumfator Indian Wells Taylor Fritz z USA, choć ten ostatni ma kłopoty z kostką. Być może do walki o 1.24 mln dol włączy się także Andriej Rubliow z Rosji, ale on też ostatnio bardziej znany jest z ekscesów na korcie (pokaleczył sobie dłoń po tym jak uderzał rakietę swoją pięścią w akcie frustracji w meczu z Fritzem).
W turnieju kobiet wiadome jest to, że tytułu nie obroni Ashleigh Barty, której w Miami zabraknie. Nieobecne będą również Barbora Krejcikova - którą ostatnio Iga Świątek i Maria Sakkari zepchnęły na czwartą lokatę w rankingu WTA - oraz kontuzjowane siostry Williams. Te ostatnie - zamiast oglądać tenis - udadzą się na Galę Oscarów, gdzie do prestiżowej nagrody filmowej nominowane jest biograficzne dzieło "Król Ryszard" oparte na życiu Richarda Williamsa - ojca Sereny i Venus.
W pierwszej ćwiartce drabinki stosunkowo łatwą przeprawę może mieć wracająca do wysokiej formy Simona Halep. Są tam co prawda Emma Raducanu i Karolina Pliskova, ale pierwsza nie może odnaleźć dyspozycji z US Open w 2021, a druga wraca do gry po kontuzji dłoni. Dopiero w ćwierćfinale na jej drodze może stanąć najwyżej rozstawiona Białorusinka Aryna Sabalenka, którą fachowcy także widzą w gronie faworytek ze względu na grę serwisem. W warunkach pogodowych panujących w Miami dobrze powinni radzić sobie mocno podający tenisiści, a z tego właśnie słynie Sabalenka, która na pewnym etapie może spotkać się z Ukrainką Eliną Switoliną. Taki mecz mógłby wywołać sporo emocji z powodu trwającej w Ukrainie wojny, w którą zaangażowana jest także Białoruś.
Faworytkami drugiej ćwiartki - znów ze względu na mocny serwis - są Estonka Anett Kontaveit i pochodząca z Florydy Danielle Collins. W trzeciej los po raz kolejny skojarzył Paulę Badosę i Sakkari, a w ostatniej najwięcej szans daje się Garbine Muguruzie i Coco Gauff. Rzecz jasna nie wolno skreślać Igi Świątek, która ma passę jedenastu kolejnych zwycięstw, ale nie wiadomo czy zdąży się zregenerować po trudnych bojach w Indian Wells. W pierwszej rundzie Polka otrzymała wolny los. Na Florydzie zobaczymy także Magdę Linette, która na początek zmierzy się z Chinką Qinwen Zheng.
Miejscowi kibice z pewnością będą także trzymać kciuki za Naomi Osakę, która większość swojego dzieciństwa spędziła w oddalonej o mniej więcej 10 km od Hard Rock Stadium miejscowości Pembroke Pines. Czterokrotna zwyciężczyni turniejów wielkiego szlema dwa lata temu grała w Miami z "jedynką", ale obecnie plasuje się na 78. miejscu w rankingu WTA. Być może w odzyskaniu dobrej formy zawodniczce z japońsko-haitańskimi korzeniami pomoże niedawna obecność na przyjęciu u Kim Kardashian z okazji otwarcia jej sezonowego sklepu z kostiumami kąpielowymi Skims Swim.
Z USA dla PAP, Tomasz Moczerniuk
Miami Open presented by Itau - taką nazwę nosi drugi, wczesno-wiosenny i prestiżowy turniej tenisowy, który odbywa się na południu Stanów Zjednoczonych. W tegorocznej edycji, która rozpocznie się 22 marca, a zakończy 3 kwietnia, znów weźmie udział cała plejada najlepszych specjalistów i specjalistek od tenisa na świecie. Większość z nich przeniesie się do Sunshine State z Kalifornii, gdzie do niedzieli toczyła się rywalizacja w BNP Paribas w Indian Wells.
Turniej w Miami, którego finał zostanie rozegrany na Hard Rock Stadium - obiekcie, na którym jesienią grają futboliści Miami Dolphins - ma kilka podobieństw do Indian Wells jeśli chodzi o warunki. Powierzchnia jest równie wolna i należy także spodziewać się wiatru i ciepłej temperatury. Do tego jeszcze dojdzie wilgotność powietrza spowodowana bliskością oceanu: w linii prostej ze stadionu do Golden Beach jest około 15 km.
Niemal regułą jest też to, że Miami Open jest szansą dla zawodników i zawodniczek na odkucie się za niepowodzenia w Indian Wells. Rzadko kiedy bowiem triumfator z Kalifornii sięgnął potem po zwycięstwo w Miami. Wyjątkiem jest tutaj Novak Djoković, który dokonał tego czterokrotnie, lub Steffi Graf, której ta sztuka udała się dwa razy.
Wśród mężczyzn tytułu broni Hubert Hurkacz, który rok temu sięgnął po swój pierwszy triumf w turnieju tej rangi pokonując w finale Jannika Sinnera 7:6(4) 6:4. Wrocławianin, który pod nieobecność Rogera Federera (leczy operowane kolano), Rafaela Nadala (odpoczywa przed sezonem na mączce) i Djokovicia (nie może przekroczyć granicy USA ze względu na obostrzenia COVIDowe) został rozstawiony z nr 8 i trafił do pierwszej, bardzo wymagającej ćwiartki. Oprócz młodych i utalentowanych Denisa Shapovalova (nr 12) z Kanady i Jasona Brooksby z USA Polak może także trafić na Andy Murray'a (otrzymał dziką kartę), Kamila Majchrzaka (czeka go mecz z Sebastianem Baezem z Argentyny) czy wreszcie głównego faworyta do zwycięstwa i turniejową jedynkę Daniła Miedwiediewa.
Oprócz Rosjanina w gronie typowanych do wygranej tenisistów znaleźli się: 18-letni Carlos Alcaraz z Hiszpanii (przegrał półfinał Indian Wells z Nadalem), Włoch Matteo Berrettini, Stefanos Tsitsipas z Grecji i Alexander Zverev z Niemiec. Liczyć się mogą też Felix Auger-Aliassime z Kanady i sensacyjny triumfator Indian Wells Taylor Fritz z USA, choć ten ostatni ma kłopoty z kostką. Być może do walki o 1.24 mln dol włączy się także Andriej Rubliow z Rosji, ale on też ostatnio bardziej znany jest z ekscesów na korcie (pokaleczył sobie dłoń po tym jak uderzał rakietę swoją pięścią w akcie frustracji w meczu z Fritzem).
W turnieju kobiet wiadome jest to, że tytułu nie obroni Ashleigh Barty, której w Miami zabraknie. Nieobecne będą również Barbora Krejcikova - którą ostatnio Iga Świątek i Maria Sakkari zepchnęły na czwartą lokatę w rankingu WTA - oraz kontuzjowane siostry Williams. Te ostatnie - zamiast oglądać tenis - udadzą się na Galę Oscarów, gdzie do prestiżowej nagrody filmowej nominowane jest biograficzne dzieło "Król Ryszard" oparte na życiu Richarda Williamsa - ojca Sereny i Venus.
W pierwszej ćwiartce drabinki stosunkowo łatwą przeprawę może mieć wracająca do wysokiej formy Simona Halep. Są tam co prawda Emma Raducanu i Karolina Pliskova, ale pierwsza nie może odnaleźć dyspozycji z US Open w 2021, a druga wraca do gry po kontuzji dłoni. Dopiero w ćwierćfinale na jej drodze może stanąć najwyżej rozstawiona Białorusinka Aryna Sabalenka, którą fachowcy także widzą w gronie faworytek ze względu na grę serwisem. W warunkach pogodowych panujących w Miami dobrze powinni radzić sobie mocno podający tenisiści, a z tego właśnie słynie Sabalenka, która na pewnym etapie może spotkać się z Ukrainką Eliną Switoliną. Taki mecz mógłby wywołać sporo emocji z powodu trwającej w Ukrainie wojny, w którą zaangażowana jest także Białoruś.
Faworytkami drugiej ćwiartki - znów ze względu na mocny serwis - są Estonka Anett Kontaveit i pochodząca z Florydy Danielle Collins. W trzeciej los po raz kolejny skojarzył Paulę Badosę i Sakkari, a w ostatniej najwięcej szans daje się Garbine Muguruzie i Coco Gauff. Rzecz jasna nie wolno skreślać Igi Świątek, która ma passę jedenastu kolejnych zwycięstw, ale nie wiadomo czy zdąży się zregenerować po trudnych bojach w Indian Wells. W pierwszej rundzie Polka otrzymała wolny los. Na Florydzie zobaczymy także Magdę Linette, która na początek zmierzy się z Chinką Qinwen Zheng.
Miejscowi kibice z pewnością będą także trzymać kciuki za Naomi Osakę, która większość swojego dzieciństwa spędziła w oddalonej o mniej więcej 10 km od Hard Rock Stadium miejscowości Pembroke Pines. Czterokrotna zwyciężczyni turniejów wielkiego szlema dwa lata temu grała w Miami z "jedynką", ale obecnie plasuje się na 78. miejscu w rankingu WTA. Być może w odzyskaniu dobrej formy zawodniczce z japońsko-haitańskimi korzeniami pomoże niedawna obecność na przyjęciu u Kim Kardashian z okazji otwarcia jej sezonowego sklepu z kostiumami kąpielowymi Skims Swim.
Z USA dla PAP, Tomasz Moczerniuk



Leave a Comment