US Open: Wielki tenis, wielka kasa i wielki show w Wielkim Jabłku
Wielki tenis powraca do Wielkiego Jabłka. W poniedziałek na kortach nowojorskich Flushing Meadows rozpoczną się zmagania w ostatniej lewej tegorocznego Wielkiego Szlema. Mimo absencji wielu czołowych graczy to znowu będzie święto tenisa, w którym najlepsi singliści zgarną absolutną fortunę w wysokości 2.5 mil dol. Wszystko to m.in. dzięki powracającym na trybuny kibicom, którzy jednak - w myśl piątkowego komunikatu - będą musieli być zaszczepieni.
W poniedziałkowe późne przedpołudnie czasu nowojorskiego rozpocznie się rywalizacja w głównej drabince wielkoszlemowego turnieju w największym populacyjnie i najbardziej popularnym mieście w USA. Jak zwykle będzie to wielkie święto tenisa i jak zwykle organizatorzy dbają o to, aby turniej był nowocześnie opakowany, ekologiczny i atrakcyjny zarówno dla kibiców jak i zawodników.
Tych ostatnich - przede wszystkim ze względu na okrojony turniejowo i finansowo rok pandemii - interesują pieniądze, co nie może dziwić, bo gra w tenisa to ich profesja. Tak się składa, że zwycięzca turniejów singlowych wyjedzie z Nowego Jorku z niebagatelną kwotą 2.5 mil dolarów. Jest to największa premia pieniężna w całym sezonie i tym samym spośród Wielkich Szlemów. Drugi pod tym względem był Wimbledon (2.34 mil USD), trzeci Australian Open (2 mil USD), a konta triumfatorów French Open wzrastały o 1.65 mil USD. Te kwoty robią kolosalne wrażenie, ale w przeszłości najlepszym płacono jeszcze szczodrze. Dla przykładu Rafael Nadal i Bianca Andreescu za wygraną w US Open w 2019 zainkasowali po 3.85 mil USD. Obniżka wynagrodzeń to m.in. owoc pracy Professional Tennis Player Association - nowej organizacji przypominającej związek zawodowy - którą założyli - zaraz po wypisaniu się w 2020 ze zrzeszenia ATP Player Council - Novak Djokovic i Vasek Pospisil. Ta dwójka od początku głośno domagała się transparentności finansowej ATP i sprawiedliwego podziału zysków. Na razie ich wysiłki sprawiły, że organizatorzy turniejów wielkoszlemowych podnieśli pule nagród pieniężnych i zmienili ich podział. Wydaje się on sprawiedliwszy z punktu widzenia mniej utytułowanych lub początkujących tenisistów. Wzrosły bowiem nagrody dla tych, którzy nie przebrnęli kwalifikacji, a 128 zawodników i zawodniczek, którzy odpadną w pierwszej rundzie otrzyma czeki na 75 tys. USD. Dla porównania tenisiści i tenisistki, którym nie powiodło się na tym etapie w 2019 dostali 58 tys. USD.
Wielkie pieniądze - bo w sumie na wszystkie rodzaje rywalizacji: grę pojedynczą, podwójną i turniej na wózkach inwalidzkich organizatorzy wydadzą zawrotne i rekordowe 57.5 mil dol - znalazły się także dzięki powrotowi na trybuny kibiców. W ubiegłym roku ze względu na ich absencję budżetowa strata USTA wyniosła 180 mil USD. Organizatorzy zacierają więc ręce, ale wiedzą też, że w tym roku nie będzie aż tak dobrze jak w 2019, kiedy policzono, że nowojorskie korty w sumie odwiedziło około 700,000 osób. Wiąże się to z tym, że kwalifikacje rozegrano bez udziału kibiców, a także z piątkowym komunikatem z urzędu Burmistrza Nowego Jorku Billa De Blasio, który - z uwagi na coraz bardziej rozprzestrzeniający się wśród nowojorczyków wariant Delta koronawirusa - zmienił swoje pierwotne postanowienie mówiące o tym, że tereny Flushing Meadows będą otwarte dla każdego widza. Piątkowe sprostowanie wciąż pozwala na pełne zapełnienie trybun, ale wyłącznie osobami, którzy przy wejściu będą mogli legitymować się zaświadczeniem (wystarczy zdjęcie na telefonie, bądź fotokopia) o przyjęciu przynajmniej jednej dawki szczepionki przeciw COVID-19. Dotyczy to wszystkich powyżej dwunastego roku życia. Ta zmiana frontu podzieliła samych kibiców, którzy albo jednoznacznie chwalą zapobiegawczą decyzję De Blasio, albo ją krytykują. Ci drudzy zwracają uwagę, że jedna dawka szczepionki daje tylko szczątkową odporność dlatego takie obostrzenie nie ma większego sensu. Nosem kręcą także te osoby, które słusznie zauważają, że sprawdzanie zaświadczeń szczepionkowych znacznie wydłuży czas wejścia na obiekty, który i tak w latach ubiegłych mógł trwać godzinami. Jest wreszcie i trzeci rodzaj publicznych komentatorów, który wytyka organizatorom hipokryzję, bo przecież zawodnicy - mimo obowiązku testowania - nie będą już zmuszeni do koczowania w hotelach i będą mogli włóczyć się po Nowym Jorku. Do gry zostaną także dopuszczeni znani z antyszczepionkowych poglądów Djokovic oraz Grek Stefanos Tsitsipas.
Na Serba oczywiście będą zwrócone wszystkie oczy, bo stanie on przed szansą wygrania każdego turnieju Wielkiego Szlema w jednym roku (tzw Calendar Year Grand Slam). Takim osiągnięciem może pochwalić się zaledwie pięć osób, z czego ostatnim singlistą był Rod Laver (1969), a zawodniczką gry pojedynczej Steffi Graf (1988). Djokovic może także samodzielnie ustanowić nowy rekord w ilości triumfów w Wielkich Szlemach, który na chwilę obecną wynosi dwadzieścia i który dzieli z Rafą Nadalem i Rogerem Federerem (obu zabraknie w Nowym Jorku). Dlatego też w oczekiwaniu na tę historyczną chwilę stacja ESPN oddelegowała do pracy na US Open około 600 osób, które wyprodukują ponad 130-godzinny przekaz transmisyjny na cały świat. Po raz pierwszy kamery telewizyjne będą pokazywać mecze ze wszystkich szesnastu kortów i oprócz kablowych kanałów ESPN, ESPN 2, ESPN 3 i ESPN Deportes będą one dostępne na mobilnych aplikacjach ESPN App i ESPN +. Na aplikacji ESPN oraz przekazie satelitarnym DirectTV dostępne będą opcje Multi-screen i Multicam. Ten pierwszy to ekranowa, sześcioczęściowa mozaika z programem głównym ESPN oraz pięcioma wybranymi transmisjami z meczów. Ten drugi będzie dostępny tylko na poziomie półfinałów i finałów i pokaże widok z trzech kamer jednocześnie: główny oraz indywidualne zbliżenie na każdego z zawodników.
Inną ciekawostką technologiczną będzie oferowana po raz pierwszy wejściówka wirtualna. Od kilku dni na stronie virtualgrounds.usopen.org po uprzedniej rejestracji można przespacerować się po obiektach, obejrzeć sesje treningowe zawodników, zrobić zakupy w sklepach z pamiątkami czy odwiedzić budki sponsorów. Dla uatrakcyjnienia tego i tak ciekawego przeżycia organizatorzy dorzucili jeszcze grę w stylu Scavenger Hunt. Polega on na tym, że każdego dnia na wirtualnym obiekcie ukryte jest pięć piłek tenisowych. Wystarczy zebrać właśnie pięć, aby otrzymać nagrodę jaką jest certyfikat na 10 USD do wykorzystania w sklepach na US Open. Dla bardziej wytrwałych nagrody są jeszcze bardziej atrakcyjne, a ci szczęśliwcy, którzy skompletują 30 piłek wezmą udział w losowaniu nagrody głównej: biletów VIP na finał gry pojedynczej mężczyzn i kobiet, sesję zdjęciową na korcie i oficjalną odzież US Open.
Rozmachowi i pomysłom organizatorów trzeba przyklasnąć, ale jeszcze bardziej godnym uwagi jest fakt, że po raz 14 US Open wzięła sobie za cel przyjazną środowisku ekologiczność całego przedsięwzięcia. Dla przykładu USTA zapłaci za zasadzenie w Kalifornii (na terenach po pożarach z 2020) tylu drzew ilu zawodników weźmie udział w tegorocznym turnieju. Inną inicjatywą będzie sfinansowanie instalacji kuchennych piecyków w Darfur w Sudanie, gdzie powietrze - w związku z nieekologicznymi systemami - jest bardzo zanieczyszczone, co oczywiście wpływa nie tylko na środowisko, ale i zdrowie mieszkańców. Oszacowano, że łącznie zawodnicy, pracownicy i kibice, którzy będą uczestniczyć w US Open przebędą 10 milionów mil za pomocą samolotu, samochodu lub metra co będzie się wiązało ze sporą emisją dwutlenku węgla. Dlatego też zobowiązanie w Darfurze - prognozuje się, że instalacja takiego jednego ekologicznego piecyka oszczędza w sumie 4.5 tCo2e co jest równoznaczne z trzykrotnym lotem jednej osoby na trasie Londyn - Nowy Jork - ma wszystko zbilansować poprzez zredukowanie dokładnie takiej samej ilości emisji dwutlenku węgla. Jeśli dołożymy do tego także takie ciekawostki jak to, że zaprojektowane przez Ralpha Laurena koszulki osób podających piłki wyprodukowane będą z utylizowanego plastyku, lub to, że sponsorzy i partnerzy zobowiązują się do wszelakiego recyklingu (np Wilson przeznaczy na ten cel około 35 mil naciągu z używanych podczas US Open rakiet, utylizowane będą także pokrywki od puszek od piłek, olej używany do smażenia w kuchni a także około 70 ton odpadków żywnościowych) to odkryjemy prawdziwą i naprawdę imponującą skalę całego wydarzenia. US Open to nie tylko wielki tenis, pieniądze i show, ale i przedsięwzięcie, które warto naśladować.
Z Nowego Jorku dla PAP, Tomasz Moczerniuk



Leave a Comment