US Open: Kamil Majchrzak: Nie czułem się gorszy od rywala
Kamil Majchrzak nie zdołał wygrać swojego czwartego meczu na US Open w 2021. Polski tenisista uległ Finowi Emilowi Ruusuvouriemu 4:6 2:6 6:3 1:6 i po meczu był z tej okazji mocno niepocieszony. "Szkoda tego meczu, bo kwalifikacje pokazały, że jestem w dobrej formie. Szwankowała moja najgroźniejsza broń czyli backhend." - stwierdził 25-latek.
Po świetnej passie trzech kolejnych zwycięstw w kwalifikacjach (bez straty seta) w pierwszej rundzie turnieju gry pojedynczej US Open polskiemu tenisiście Kamilowi Majchrzakowi przyszło zmierzyć się z drugą rakietą Finlandii Emilem Ruusuvuorim. Wygrane sprzed tygodnia rozbudziły apetyty na to, aby Polak pokusił się o zwycięstwo i był na dobrej drodze do powtórzenia wyniku z 2019, kiedy dotarł aż do trzeciej rundy. "W kwalifikacjach grało mi się bardzo przyjemnie. W każdym meczu byłem lepszy i pokazałem, że jestem w dobrej dyspozycji. W spotkaniu z Emilem chciałem udowodnić, że należy mi się miejsce w gronie zawodników uczestniczących w turnieju głównym i że przyjechałem tu, aby wygrywać nie tylko w kwalifikacjach." - wyznał piotrkowianin.
Poza drugim setem, który Polak przegrał 2:6 na korcie nie było widać, że obu graczy dzieli niemal 50. miejsc w rankingu ATP. W pierwszym secie lepszy o dosłownie kilka pojedynczych piłek okazał się Fin, a i połowa seta czwartego była bardzo zacięta i wyrównana. "Szkoda mi tego meczu, bo nie czułem się gorszy od rywala. W czwartym secie wynik może nie wygląda dobrze, ale był on efektem tego, że nie wykorzystałem szans, które sobie sam przygotowałem." - żalił się zajmujący 114. lokatę w rankingu ATP były zwycięzca US Open w deblu juniorów.
Majchrzak we wspomnianym wcześniej czwartym secie nawiązywał głównie do trzeciego, szalenie wyrównanego gema, w którym Fin serwował aż 27 razy, ale to Polak miał cztery szanse na przełamanie. Niestety zawodnik z Helsinek nie tylko uciekł spod topora, ale i zdołał rozstrzygnąć tę część spotkania na swoją korzyść. Wówczas kamery uchwyciły Majchrzaka mocno poirytowanego. "Krzyczałem na siebie, bo całkowicie szwankował mój backhand, który jest przecież moim najlepszym uderzeniem. Nie wiem co się stało, że mimo usilnych prób z mojej strony nie udało mi się skorygować moich błędów. Tworzyłem sobie dobre sytuacje, ale ich nie wykorzystywałem i to był główny powód mojej porażki." - powiedział 25-latek, który wykorzystał tylko jedną z jedenastu okazję na przełamanie.
Mimo odpadnięcia na tak wczesnym etapie Majchrzak będzie dobrze wspominać turniej w Nowym Jorku. Wygrał trzy mecze, zgarnął 75 tys dol i cieszył się, że nie musiał mieszkać w bańce. "To był zupełnie inny komfort życia i przygotowania się do turnieju. Cieszę się, że organizatorzy podjęli taką decyzję, tak istotną dla naszego zdrowia psychicznego. Mogliśmy na przykład wyjść i coś zjeść na mieście." - podsumował Polak, który nie chciał zdradzić jaka restauracja jest jego ulubioną, bo - jak sam powiedział - ma ich kilka i lubi kulinarnie pomieszać.
Z Nowego Jorku dla PAP - Tomasz Moczerniuk



Leave a Comment