SPORT, WYWIADY, POLONIA

US Open: Radwańska: Nie zrobiłam nic, aby wygrać ten mecz

Przygoda Agnieszki Radwańskiej z tenisem w Nowym Jorku znowu zakończyła się przedwcześnie. Tym razem Krakowianka odpadła już w pierwszej rundzie US Open po porażce z Tatjaną Marią z Niemiec 3:6 3:6. "Nie zrobiłam nic, aby ten mecz wygrać. Tenis wciąż daje mi przyjemność, ale z roku na rok jest coraz trudniej." - podsumowała nasza zawodniczka.

W poniedziałek rozpoczęło się wielkie, tenisowe granie na kortach USTA Billy Jean King National Tennis Center w Nowym Jorku. Pierwszą reprezentantką Polski, która wystąpiła w turnieju głównym była Agnieszka Radwańska. Polka nie ma ostatnio dobrej passy: przegrała cztery z ostatnich pięciu spotkań, ale po odpadnięciu z Connecticut Open w ubiegłym tygodniu zapowiadała, że odpoczynek jej się przyda. "Będzie kilka dni na potrenowanie na nowojorskich kortach, które nigdy mi nie leżały. Nie wiem dlaczego. Może coś jest w tamtejszym powietrzu?" - żartowała Isia.

Rywalką Radwańskiej, która w Wielkim Szlemie grała bez rozstawienia po raz pierwszy od 11 lat, była Niemka polskiego pochodzenia Tatjana Maria. Obie grały ze sobą tylko raz: w chińskim Tianjin w październiku 2016 górą była nasza zawodniczka, która zmiotła Marię z kortu wygrywając 6:1 6:2. Początek starcia na US Open był równie obiecujący, bo Polka najpierw przełamała przeciwniczkę, a potem utrzymała serwis. W trzecim niewiele brakowało do drugiego przełamania, ale ostatecznie wygrała go Maria, która potem wygrała cztery kolejne gemy i ostatecznie, po 36 minutach, seta 6:3. "Ten trzeci gem był decydujący. Piłka na przełamanie przeszła mi dosłownie koło nosa. Potem czułam się coraz gorzej i to już była równia pochyła." - przyznała Polka.

Drugi set stał na niezłym poziomie i cechowały go długie wymiany i obustronne przełamania. Niżej sklasyfikowana Maria grała w stylu, do którego przyzwyczaiła nas... Radwańska. W jej grze było sporo skrótów i slajsów, ale przewagę wypracowała lepszym serwisem (w całym meczu siedem asów) oraz agresywnymi podejściami do siatki. "Ciężko się grało przeciwko tak nieprzewidywalnie uderzającej zawodniczce. Powinnam jednak grać bardziej agresywnie, szczególnie w momentach, w których ona zwalniała. Zawaliłam też przy kilku łatwych piłkach przy siatce. Tak grając nie można liczyć na dobry wynik." - powiedziała Radwańska.

Mecz toczył się przy wysokiej temperaturze i wilgotności powietrza, dlatego Polka w pewnym momencie musiała skorzystać z asysty lekarza. "Zaczęło mi się robić duszno i kręcić w głowie. Nogi z kolei miałam bardzo ciężkie. Walczyłam sama ze sobą. Przerwa pomogła, ale tylko na chwilę. Wyrównałam na 3:3, ale końcówka należała do Tatjany." - wyjaśniła Krakowianka.

Polka ostatecznie przegrała 3:6 3:6 i po raz kolejny odpadła z US Open już w pierwszym tygodniu grania. Nie szukała jednach winnych ani w pogodzie, ani w przeciwniczce, ani w pechowym numerze kortu, na którym przyszło jej grać. "Nie jestem przesądna i to, że graliśmy na 'trzynastce' nie miało żadnego znaczenia. Po prostu nie zrobiłam niczego, aby ten mecz wygrać." - szczerze skwitowała Isia.

Jaka przyszłość czeka Polkę, która przez ostatnią dekadę dawała nam tyle radości? Na gorąco nie chciała tego komentować, ale stwierdziła, że musi się przede wszystkim odzyskać komfort - zarówno fizyczny jak i psychiczny - na korcie. "Tenis wciąż daje mi przyjemność, ale z roku na rok jest ciężej. Każdy trening, każda podróż, każdy wyjazd i mecz kosztują mnie coraz więcej. Muszę zadbać o to, aby ciało było świeże i zregenerowane. Dziś tego nie było, nie czułam się sobą." - zakończyła reprezentantka Polski.

Z Nowego Jorku dla PAP: Tomasz Moczerniuk

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.