MLS: Wygrana Red Bulls, porażka Montrealu a Miazga w... Argentynie
![]() |
| Za chwilę BWP padnie w polu karnym a arbiter wskaże na "wapno". Foto: Danny Blanik |
Para Wright-Phillips - Henry dała Red Bulls ważne zwycięstwo nad Sportingiem Kansas City w rozegranym w sobotę meczu na Red Bull Arena. Nowojorczycy nie mają czasu na odpoczynek, bo po mistrzu MLS do Harrison we środę przyjeżdża lider DC United.
Sobotni rywal Red Bulls - Sporting - od kilku lat zalicza się do ścisłej czołówki MLS. W 2012 gracze Petera Vermesa sięgnęli po Puchar USA, a w ubiegłym roku nie było na nich mocnych w lidze. W tym sezonie również gracze z Kansas City długo liderowali w tabeli Wschodu, ale 3 porażki z rzędu na przełomie sierpnia i września sprawiły, że do Harrison przyjechali ze stratą 4. punktów do DC United.
Dla Red Bulls - którzy oscylują na granicy awansu do playoffs - mecz ułożył się znakomicie. W 9. min Luis Robles dalekim wykopem posłał piłkę na głowę Thierry'ego Henry, który przedłużył podanie w pole karne wprost do wychodzącego na czystą pozycję Bradley'a Wright-Phillipsa. Tuż przed oddaniem strzału Anglik został powalony na ziemię przez interweniującego Matta Beslera i sędzia Hilario Grajeda podyktował jedenastkę, którą na bramkę zamienił sam poszkodowany. Dla rozgrywającego wyśmienity sezon BWP był to 21. gol w sezonie.
Jednym z jego rywali w walce o koronę króla strzelców jest inny Brytyjczyk - Dom Dwyer. Napastnik Sportingu jeszcze przed przerwą powinien mieć na koncie przynajmniej jedną bramkę, ale zabrakło mu skuteczności. W 27.min uderzył nad poprzeczką w sytuacji sam-na-sam z Roblesem, w 41.min jego strzał wybił z bramki Chris Duvall, a w doliczonym czasie gry Robles wyszedł zwycięsko z kolejnego indywidualnego pojedynku z wychowankiem Norwich City.
![]() |
| Henry ma już 49. goli w barwach RBNY. Foto: Danny Blanik |
Dwie minuty później wreszcie swoją bramkę strzelił Dwyer. Dośrodkowanie Grahama Zusi z rzutu wolnego trafiło na głowę Setha Sinovicia, który odegrał piłkę wzdłuż bramki. Tam najszybciej zareagował Dwyer i piłka po silnym strzale z woleja zatrzepotała w siatce.
Więcej bramek w tym spotkaniu już nie padło. Sporting poległ po raz 4. z rzędu i jego strata do United wynosi już 5 oczek. I może jeszcze wzrosnąć o ile na przeszkodzie nie staną Red Bulls, którzy w najbliższą środę o 20:00 (bilety: tickets.newyorkredbulls.com) podejmą lidera Wschodu. Dla nowojorczyków będzie to kolejny mecz o wszystko, bo na 7 kolejek przed końcem sezonu w dalszym ciągu są poniżej kreski oznaczającej awans do playoffs.
MLS Regular Season
6 Września, 2014 20:00
Red Bull Arena, Harrison, NJ
New York Red Bulls - Sporting Kansas City 2:1 (1:0)
1:0 - Bradley Wright-Phillips 21 (penalty) 11'
1:1 - Thierry Henry 8 (Lloyd Sam 8) 52'
2:1 - Dom Dwyer 18 (Graham Zusi 6, Seth Sinovic 2) 54'
New York Red Bulls (8-8-10, 34 pts.): Luis Robles, Chris Duvall, Jamison Olave, Ibrahim Sekagya (Armando 65'), Roy Miller, Dax McCarty, Eric Alexander, Lloyd Sam, Peguy Luyindula (Saer Sene 76'), Thierry Henry (Ruben Bover 90'), Bradley Wright-Phillips
Sporting Kansas City (12-10-6, 42 pkt): Andy Gruenbaum, Aurelien Collin, Seth Sinovic, Igor Juliao, Matt Besler, Lawrence Olum (Jorge Claros 70'), Paulo Nagamura (C.J. Sapong 85'), Benny Feilhaber, Dom Dwyer, Toni Dovale (Sal Zizzo 58'), Graham Zusi
Sędziował: Hilario Grajeda
Żółte: Ibrahim Sekagya - Juliao, Zusi, Olum
Widzów: 20,831
| Kadra USA U20 przed meczem z Racingiem. Foto: USSoccer.org |
W meczach Red Bulls ze Sportingiem i DC United nie wystąpił Mateusz Miazga, który od 1 września przebywa na zgrupowaniu kadry USA do lat 20 w Argentynie. Młodzi Jankesi polecieli do Buenos Aires, aby rozegrać tam 3 gry kontrolne. 4 września Miazga rozegrał całe spotkanie w wygranym 2:0 przez Amerykanów meczu z drugą drużyną Racingu Buenos Aires. Dwa dni później Mateusz wystąpił w drugiej połowie gry z rezerwami innej stołecznej drużyny Defensa y Justicia. Również i to spotkanie zakończyło się zwycięstwem USA tym razem w stosunku 3:2. Najpoważniejszy test czeka graczy Taba Ramosa we wtorek, bo ich rywalem będzie młodzieżowa drużyna Argentyny.
Niewykorzystana szansa Montrealu
Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie nad Columbus Crew piłkarze Montrealu Impact mieli jeszcze cień szansy na awans do playoffs. Niestety sobotnia porażka w Houston mocno skomplikowała sprawę, bo Dynamo to jedna z drużyn, które Impact musi wyprzedzić, jeśli chce dotrwać w rozgrywkach MLS do listopada.
Do przerwy gra była wyrównana i obie drużyny strzeliły po jednej bramce. Prowadzenie gospodarzom dał Giles Barnes w 30.min, ale już 10 minut później wyrównał Dilly Duka. Po przerwie kontratak gości został nagrodzony golem Ignacio Piattiego i w 55.min zrobiło się 2:1 dla Montrealu. Jednak dwa gole strzelone przez Barnesa i Ricardo Clarka pomiędzy 62. i 65.min sprawiły, że Montreal nie wywiózł z Teksasu nawet punktu.
Polski obrońca Krzysztof Król rozegrał całe spotkanie i niestety nie był to najlepszy mecz w jego wykonaniu. Przy pierwszym golu Polak dał się prześcignąć Barnesowi, a przy trzecim nie upilnował w polu karnym Clarka. Drugie trafienie dla gospodarzy było wynikiem koszmarnego braku porozumienia i błędu w kryciu defensorów Impactu. Poprawa musi nadejść szybko, bo już we środę na Saputo Stadium przyjedzie Landon Donovan i Los Angeles Galaxy.
Houston Dynamo - Montreal Impact 3:2 (Barnes 30', 62', Clark 65' - Duka 30', Piatti 55')
Tabela MLS Wschód:
1. DC United 27 47 42:30
2. Sporting KC 28 42 39:34
3. NE Revolution 27 39 39:38
4. Columbus Crew 27 36 38:34
5. Philadelphia Union 27 36 43:41
6. Red Bulls 26 34 41:39
7. Toronto FC 26 33 36:42
8. Chicago Fire 26 29 33:39
9. Houston Dynamo 26 31 31:48
10. Montreal Impact 26 20 29:48




Leave a Comment