SPORT, WYWIADY, POLONIA

Kownacki: Nie czuję się faworytem, ring wszystko zweryfikuje


W najbliższą sobotę w nowojorskiej Barclay's Center Adam Kownacki skrzyżuje rękawice z Iago Kiladze. W przypadku zwycięstwa Polak poprawi swój bilans do 17-0 (13 KO) i zbliży się do walki o pas.

Tomek Moczerniuk: Adam, jak forma i jak spędziłeś ostatnie dni przed walką?

Adam Kownacki: Forma jest, czuję się super! Czwartek to był dzień na odpoczynek i regenerację sił. W piątek ważenie i relaksujący spacerek, ale lekki, bo przecież w Nowym Jorku jest bardzo zimno. Przez cały ten czas piję dużo wody i zdrowo się odżywiam. Z rana płatki, na obiad ryba z ryżem i warzywami. a wieczorem stek. O moje menu dba ekipa z Johnny's Cafe na Queensie za co jestem im bardzo wdzięczny.

Według bukmacherów jesteś faworytem starcia z trzy lata starszym od siebie rywalem. Czy to dodatkowo Ciebie mobilizuje?

AK: Nigdy nie czuję się jak faworyt, bo takie kalkulacje tak naprawdę nigdy nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wszystko zweryfikuje ring. Skupiam się na ciężkiej pracy przed walką i maksymalnej koncentracji w dniu starcia.

Ale w rankingach też jesteś wyżej o trzy lokaty (Kownacki 12 w federacji WBC a Kiladze 15 w IBF - przyp. TM). I chcesz się piąć w górę, prawda?

AK: Oboje chcemy. Dlatego właśnie zdecydowałem się na walkę z Gruzinem, bo miałem jeszcze jedną propozycję, ale z niżej sklasyfikowanym pięściarzem. Mam nadzieję, że po sobocie wskoczę do pierwszej dziesiątki.

A jaki jest dalszy plan? Walka latem z kimś z czołówki i starcie o pas na jesień?

AK: Dokładnie. Taka rozpiska i kolej rzeczy byłyby idealne. Ale zdaję sobie sprawę, że ciężko to wszystko planować, bo to jest boks. Na razie skupiam się na Kiladze, a potem zrobię wszystko, aby pod koniec roku zostać pierwszym polskim mistrzem świata wagi ciężkiej.

Na co będziesz musieć uważać w pojedynku z Gruzinem?

AK: Naturalnie oglądałem kilka jego walk i wiem, że ma dobrą pracę nóg. Przeszedł z wagi cruiser i twierdzi, że jego atutem jest szybkość. Ale ja sparowałem z Tomkiem Adamkiem, który był przecież mistrzem w tej kategorii. Niczym mnie nie zaskoczy.

Kiladze z kolei sparował z Gassijewem i trenował m.in. z Lebiediewem, Joshuą i Kliczko. I to pod wodzą słynnego Freddy Roacha. Robi to na tobie jakieś wrażenie?

AK: To dobrze, że sparował ze słynnymi pięściarzami! Będzie mocno poobijany! (śmiech) A i Freddy Roach już nie ma takiej renomy jak kiedyś. Prawda jest taka, że nigdy nie walczył z kimś mojego pokroju. Ja prę do przodu, nakładam pressing, nie unikam walki. Dlatego jeśli wejdzie ze mną do ringu ktoś, kto nie lubi się bić to po prostu będzie miał pecha.

Po raz kolejny pokażesz się na Brooklynie, gdzie wspiera cię coraz większa rzesza Polaków mieszkających w USA. Starcie będzie można też obejrzeć za darmo za pośrednictwem kanału Showtime na YouTube. Zamierzasz pokazać się z dobrej strony?

AK: Oczywiście! Cieszy mnie coraz większe i odczuwalne wsparcie Polonii. To bardzo miłe, gdy jestem zaczepiany na ulicy. A widok czerwonych koszulek z napisem "Kownacki" przy wejściu na ring daje mi niesamowitą energię. Fajnie, że walka będzie dostępna na internecie, bo to sprawi, że będę mógł pokazać moje walory w szerszym gronie. Zamierzam wygrać tę walkę w ekscytującym stylu. Możesz napisać, że pokonam Kiladze przed czasem.

Rozmawiał: Tomek Moczerniuk

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.